Stawicki.ovh

Huawei P9 po 6 miesiącach i dlaczego go sprzedałem

Po 6 miesiącach intensywnej zabawy z Huaweiem P9 w końcu postanowiłem znaleźć mu nowego właściciela… i wiecie co? Pomimo tak krótkiego, acz wystarczającego czasu wcale nie żałuję.

Huawei P9 to zeszłoroczne i flagowe – w portfolio chińskiej firmy – urządzenie. Dlaczego tak napisałem? Tego dowiedziecie się w trakcie czytania wpisu.

Świetne materiały i poprawiony design

Chińczycy zdecydowali się wykorzystać aluminium i zrobili to w sposób niemal mistrzowski. Telefon wygląda estetycznie, a samo obcowanie z nim żywi pozytywnie wrażenia i nikt nie powinien na tym polu narzekać.

Przyciski głośności, umiejscowione na prawej krawędzi urządzenia, trzymają się sztywno, a ten odpowiedzialny za odblokowanie systemu zaakcentowano dodatkowo chropowatą powierzchnią, dzięki czemu omyłkowe wciśnięcie złego przycisku (np. w kieszeni) praktycznie nie istnieje.

Najwięcej dzieje się na pleckach telefonu. W tej części urządzenia na samej górze znajdziemy taflę szkła, pod którą kryją się dwa obiektywy aparatu, laserowy autofokus oraz dwutonową, mocną diodę doświetlającą LED. Całość została podkreślona dodatkowym logiem marki Leica. Pod aparatem znajdziemy błyskawiczny czytnik linii papilarnych, znak firmowy producenta, a także plastikową wstawkę, maskując anteny urządzenia.

Na pochwałę zasługuje także diodia powiadomień LED umiejscowiona w górnej części ekranu.

Na przodzie znajdziemy 5,2 calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości 1080 na 1920 pikseli, który został pokryty szkłem Corning Gorilla Glass 4 generacji. Na dolnej krawędzi urządzenia znajdziemy kolejno gniazdo słuchawkowe mini-jack, mikrofon, wejście USB typu C oraz głośnik.

Wygląd jak i konstrukcja urządzenia może się podobać, choć nie wiedzieć czemu jego chwyt nie jest do końca pewny i warto zastanowić się nad etui oraz szkłem ochronnym. Tak czy inaczej względem poprzednika, modelu P8, Huawei daje do zrozumienia, że potrafi zbudować niezły telefon.

Wydajny, choć bez szału

Serce urządzenia stanowi autorska ośmiordzeniowa jednostka Kirin 955, która do pracy wykorzystuje maksymalnie cztery wydajne lub energooszczędne rdzenie. Oprócz tego, do dyspozycji mamy także 3GB pamięci RAM, choć widziałem też wersję z 4GB.

Jeśli chodzi o wydajność urządzenia to jest ona wystarczająca, nawet w 2017 roku. Co prawda odbiega od zeszłorocznych flagowców napędzanych przez Snapdragona 820 czy Exynosa 8890, ale do mniej wymagających gier i aplikacji będzie w sam raz.

Flagowy wyświetlacz IPS „tylko” w 1080p

Huawei odpuścił wyścig na cyferki i nie zamierzał wprowadzać panelu o wyższej rozdzielczości niż 1080p. Z jednej strony było to dobre posunięcie co wydłużyło czas pracy baterii na jednym ładowaniu, a z drugiej? Pamiętam te zeszłoroczne reklamy i całą zajawkę na gogle wirtualnej rzeczywistości rządzącą się zasadą: im więcej tym lepiej. Cóż… P9 nie ma więcej więc i lepiej też nie będzie. Jednak gdyby ktoś nie brał VR wcale pod uwagę taka rozdzielczość będzie w sam raz. Na zwrócenie uwagi zasługuje także jasność ekranu, która według mnie powinna być wyższa, tym bardziej w słoneczne dni.

Huawei i Leica

Huawei przy współpracy z Leicą podpisał swoje aparaty logiem niemieckiej firmy, choć za produkcje sensorów (IMX 286) odpowiada tak naprawdę japońskie Sony. Na szczęście sprawa została rozwiązana, bowiem Chińczycy otwarcie przyznali, że Leica pomogła jedynie w usprawnieniu i optymalizacji algorytmów oprogramowania co finalnie pociągło za sobą lekką falę krytyki. Tak czy inaczej P9 z założenia miał sprawiać wrażenie solidnej fotograficznej opcji. Jak wyszło w praktyce? (Więcej zdjęć tutaj)

O trybie monochromatycznym szybko zapomniałem i choć bliżej mu do artystycznego to redukcja szumów i niezłe ujęcie może się podobać.

Niestety, nie udało mi się zachować więcej swoich materiałów, ale jeśli chodzi o filmy to jest jeszcze gorzej i ten poniżej zobrazuje to w wyczerpujący sposób.

No dobra, coś jednak dorzucę. Po pierwsze stabilizacja obrazu w P9 praktycznie nie istnieje. Owszem, producent postanowił dołączyć „cyfrową”, ale nawet po jej włączeniu różnice praktycznie nie istnieją. Po drugie autofokus, a w zasadzie jego szybkość pozostawia wiele do życzenia. Po trzecie – te filmy! Maksymalna rozdzielczość rejestrowanego wideo to tylko 1080p w 60 klatkach na sekundę i nie widziałbym w tym nawet większego problemu, gdyby nie to, że ich jakość oraz płynność są nieakceptowalne.

Było nieźle, ale z tygodnia na tydzień coraz gorzej

Bateria, jakość połączeń, czy płynność systemu były zachwalające. Nawet zasięg sieci zasługiwał na pochwałę, gdzie inne telefony w konkretnych miejscach radziły sobie znacznie gorzej.

Niestety, z biegiem czasu odkrywałem drugie oblicze tego urządzenia. Przede wszystkim telefon kupiłem zimą, kiedy pogoda do słonecznych nie należała. Gdy przyroda na zewnątrz zaczynała budzić się do życia, ekran telefonu w coraz to bardziej promienistym słońcu stawał się mniej czytelny. Także aktualizacje nie wprowadziły żadnych znaczących i oczekiwanych poprawek w kwestii aparatu, czy także późniejszej kultury pracy. Tak, kultury pracy jaka z biegiem czasu nieco się zgorszyła, bowiem telefon przy takich samych operacjach wydawał się pracować na wyższych obrotach przez co stawał się odczuwalnie cieplejszy. Sama nawigacja po systemie była płynna, choć aplikacje zaczęły startować z opóźnieniem, z czasem nawet zauważalnie długim. Rozczarował mnie też w zestawie brak ładowarki umożliwiającej szybkie ładowanie, mimo iż Huawei chwalił się taką możliwością to z niewiadomych powodów wprowadził ją do sklepu jako oddzielny do kupienia komponent.

P9 to solidna opcja, ale flagowcem bym go nie określił

Prędko do Huaweia nie wrócę, aczkolwiek wcale nie uważam pe dziewiątki za słabe urządzenie. Zachwalające możliwości aparatu okazały się piętą achillesową tego telefonu, choć mankamentów w całokształcie nie brakuje. Do nich zaliczę również najgorszą prawdopodobnie wydajność ze wszystkich zeszłorocznych flagowych urządzeń, dostateczny wyświetlacz oraz sporadyczne niedoróbki systemu.

Autor

Dawid

Maniak technologii. Uwielbia testować smart-urządzenia i co pół roku musi mieć inny telefon. Kocha dobre jedzenie, podróże, a także gry komputerowe i przyznaje się do tego bo i tak tej sekcji nikt nie czyta :)